poniedziałek, 22 lipca 2013

Rozdział I

Dzisiaj nic mi się nie układa...- Myślałam jadąc do domu z pracy. Jeszcze przed chwilą zostałam zwolniona. Drake mnie zabije. On przecież pracuje od rana do nocy, żeby nas utrzymać a ja ? Nie dość że wychodzę z domu o 12.00 to jeszcze wracam 16.00. Nie znajdę tak szybko pracy... Odłożyłam moją skórzaną torbę na siedzenie obok. Przejeżdżałam właśnie obok domu Hannah gdy zadzwonił Mój telefon. Wyciągnęłam go z torby. Dzwonił numer prywatny. Nie wiedziałam czego się spodziewać ale odebrałam.
-Halo? - Powiedziałam
- Czy tu Jenifer Collins? - Odezwał się głos w słuchawce
- A kto dzwoni? - Spytałam
- Powiedz czy jesteś Jenifer ! - Krzyknął
- Tak to ja... Ale kim jesteś ? - Odpowiedziałam ze strachem.
- Mam pytanie. Ale nie pytaj kim jestem. - powiedział
- No dobrze- byłam bardzo spanikowana.
- Oto pytanie... Czy chcesz żyć ? - spytał.
- yyyyy... tak ?!- Prychnęłam 
- To nie jedź do domu.- powiedział i rozłączył się. Serce waliło mi jak młot. Co mam robić ? Jechać do domu ? O co chodziło ? Tysiące myśli chodziło mi po głowie. Zdecydowałam jednak, że tam pojadę. Przez całą drogę myślałam o tym co może się stać. Kiedy wreszcie dojechałam zobaczyłam przed domem jakąś blondi rozmawiającą z moim mężem. Postanowiłam schować się za drzewem i podsłuchać rozmowę. Usłyszałam coś co mną wstrząsnęło. Drake mówił
- Kotku miejmy nadzieję że Jenifer się nie dowie...- 
- Ale po co z nią jesteś skoro kochasz mnie ? - Odezwała się blondi
- Bo ona dużo zarabia żabcio...- Odpowiedział. W tym momencie wyszłam zza drzewa i krzyknęłam.
- Ty draniu jak mogłeś ?! - 
- Ale to nie tak jak myślisz! - Powiedział
- Wiesz co ? Zapomnij o mnie ! - Uciekłam do samochodu i odjechałam. Podjechałam do pobliskiego Hotelu. Kiedy do niego weszłam jakaś grupa ludzi podbiegła do mnie i pytała się czy znam One Direction. 
- Yyyyyy... Znam Eleanor. -  Powiedziałam i poszłam w stronę recepcji. Była bardzo mądrze urządzona. Po lewej stronie były jakieś dokumenty i teczki a po prawej długopisy i takie tam pierdoły. 
- Dzień dobry - Zwrócił się do mnie pracownik w czapce z daszkiem 
- Dzień dobry. - Odpowiedziałam
- Jakiś pokój dla pani? - Powiedział 
- Tak jednoosobowy proszę. A może pan zdjąć czapkę ? - spytałam trochę nie ładnie
- Zdejmę ale daj mi autograf. - Próbował filtrować 
- No dobrze ale gdzie? - 
- Na ręce.- poinformował
- Już się robi. - Podpisałam mu ręke. Kiedy zdjął czapkę byłam bardzo zła i rozczarowana. Był to Drake. 
- To ja kotku- Powiedział
- Przepraszam śpieszę się... - chciałam jak najszybciej uciec 
- Ale zaczekaj ! Nie ma pokoi jednoosobowych !- Krzyknął
- To co mam zrobić ? -  Spytałam
- Możesz mieć pokój z takimi chłopakami... -  Poinformował
- Jakimi ?! - Robiłam się nerwowa
- Z One Direction. - Powiedział
- Okej - Zgodziłam się. 
- Pokój 55 na 7 piętrze . - Nawet nie odpowiedziałam, bo musiałam iść się wyspać. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz